S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

czwartek, 1 grudnia 2016

Plan recenzji - grudzień 2016 r.

Nastał już ostatni miesiąc roku. W 2016 udało mi się przetestować wiele interesujących urządzeń audio hi-fi, często premierowych i niszowych. Cieszę się, że wystarczyło czasu, aby powrócić do sprzętu audio-vintage. Mam nadzieję, że przyszły rok 2017 będzie pod tym względem równie bogaty jak obecny. 

Plan testów na grudzień przedstawia się następująco:

1. Powoli kończę recenzję angielskich kolumn Living Voice Auditorium R3 (zobacz zapowiedź TUTAJ). Testując je mam poczucie jakby były skonstruowane specjalnie pod mój gust: pełny, wręcz eufoniczny dźwięk, podparty grubą poduszką basową i wspaniałym wybarwieniem, a to wszystko uzupełnione ponadnormatywną harmonią oraz wyborną selektywnością.



2. Równolegle z kolumnami Living Voice Auditorium R3 odsłuchuję monitory Klipsch RP-150M (czytaj TUTAJ). Głównie używam je z urządzeniem "All-in-One" Pioneer NC-50DAB (zobacz TUTAJ), ale ich potencjał jest o wiele szerszy i wyższy.



3. Od dwóch tygodni cieszę się jak dziecko z referencyjnego zestawu słuchawkowego: wzmacniacz HiFiMan EF-6 oraz słuchawki magnetoplanarne HiFiMan HE-1000 (zapowiedź TUTAJ). Co za dźwięk! Myślę że ukończę ich recenzję za jakieś 7 -10 dni.



4. Na przeciwległym biegunie referencyjnego kompletu HiFiMan plasują się słuchawki Somic V2 (zobacz TUTAJ). To słuchawki audiofilskie w cenie low-end, jak poniekąd określa je producent. Tak, czy inaczej, są bardzo ciekawe i warte pióra. Po prostu dobrze grające.



5. Z listopada na grudzień musiałem przerzucić test przedwzmacniacza gramofonowego Pathos In The Groove (zobacz TUTAJ), co spowodowane zostałe permanentnym deficytem czasu piszącego te słowa. Musiałem też zrezygnować ze szczególowego opisu tegorocznej edycji warszawszkiego Audio Video Show. Gdybym miał to zrobić (czyli opisywać całe AVS), nie wystarczyłoby mi czasu na bieżące recenzje... 



6. Niejako pokłosiem warszawskiego Audio Video Show jest nawiązanie współpracy z Polskim Klastrem Audio (czytaj TUTAJ). Będzie to skutkować cyklicznym pojawianiem się sprzętów audio hi-fi produkowanych przez członków klastra. Jako pierwszy (pewnie już w przyszłym tygodniu) ma do mnie dojechać gramofon Shape of Sound Skalar (zobacz TUTAJ). Stuprocentowa polska myśl techniczna.



7. W przyszłym tygodniu mam otrzymać komplet trzech przewodów zasilających polskiej produkcji. Opiszę je dokładnej zaraz po ich przybyciu. Na razie umieszczam tylko zdjęcie.



Pozostałe sprzęty będę anonsować zaraz po ich otrzymaniu do testów. Mam umówionych kilka do recenzji, ale nie wiem, czy przyjadą jeszcze w grudniu, czy już w styczniu. 

Zapraszam do lektury Stereo i Kolorowo.  

środa, 30 listopada 2016

Słuchawki Somic V2 - zapowiedź testu

Dziś czas na zapowiedź czegoś lżejszego, choć poniekąd także audiofilskiego. Kilka dni temu otrzymałem do testów słuchawki Somic V2. Kosztują w Polsce niecałe 300 PLN, ale jak można przeczytać w zasobach Internetu, reprezentują bardzo zaawansowane brzmienie. Fora audiofilskie aż kipią od wpisów o tych słuchawkach, chwalone są wręcz pod niebiosa. Warto to sprawdzić osobiście, stąd też niniejsza zapowiedź.

V2 to konstrukcja otwarta, ma zaimplementowane 42 mm przetworniki. Są pierwszorzędnie wykonane z wysokiej jakości materiałów, dodatkowo wyposażone w liczne akcesoria. W zestawie ze słuchawkami znajdują się dwie pary nausznic: welurowa oraz skórzana. Każda z nich ma inny wpływ na akustykę słuchawek i redystrybucję ciśnienia powietrza. Te różnice zmieniają barwę dźwięku i umożliwiają personalizację brzmienia. Tak pisze producent, zaś na rezultat testów zapraszam za jakieś dwa tygodnie.



Dwa powyższe zdjęcia ze strony Audiomagic.pl



niedziela, 27 listopada 2016

Cayin DAC11

Srebrna wersja DAC11 (zdjęcie ze strony Cayin)

Wstęp
Wielokrotnie na Stereo i Kolorowo opisywałem sprzęty marki Cayin. Przede wszystkim były to pełnowymiarowe wzmacniacze lampowe (MT-35S czytaj TUTAJ, CS-55A czytaj TUTAJ i A-55TP czytaj TUTAJ), ale także mini-system audio, jak i rozmaite wzmacniacze przenośne. Wspomnę też, że na stałym wyposażeniu mam wzmacniacz lampowy Cayin CS-55A (czytaj TUTAJ). Jednak nigdy do tej pory nie recenzowałem przetwornika cyfrowo-analogowego tej marki. Czas to zmienić.

Niedawno dotarł do mnie przetwornik cyfrowo-analogowy Cayin DAC11 oparty o dwie lampy elektronowe 6922EH. Jako kość DACa zastosowano ceniony scalak Burr-Brown PCM1792 wspierający sygnał o rozdzielczości do 24 bit/192 kHz. Układ konstrukcyjny przetwornika jest całkowicie symetryczny, zasilany z transformatora toroidalnego. Cayin DAC11 wyposażony jest również w wysokiej jakości wzmacniacz słuchawkowy z gniazdem 6,3 mm. Owszem, nie jest to najnowsza konstrukcja (na rynku obecna już ze trzy lata), ale niewątpliwie interesująca, warta bliższej uwagi (najnowszy przetwornik to Cayin iDAC-6)

Zanim przejdę do clou, przypomnę, że właścicielem marki Cayin jest chińskie przedsiębiorstwo Zhuhai Spark Electronic Equipment Co. LTD zlokalizowane w mieście Zhuhai w prowincji Guangdong (pol. Kanton) w południowych Chinach. Przedsiębiorstwo zostało założone w 1993 roku jako inwestycja gigantycznej chińskiej firmy AVIC International Co., LTD z myślą o projektowaniu i wytwarzaniu profesjonalnych urządzeń audio klasy hi-fi. Z czasem utworzono własną markę Cayin, która często funkcjonuje na rynku pod nazwą Cayin Spark. Warto wiedzieć, że przedsiębiorstwo wytwarza rozmaite urządzenia audio-stereo dla tak renomowanych producentów jak japońskiego TRI, czy holenderskiego Prima Luna, ale to opowieść zasługująca na osobny artykuł…

Wrażenia ogólne i budowa
DAC11 (zobacz TUTAJ) dostarczany jest w podwójnym kartonie, typowym dla marki Cayin. Wewnątrz, w gąbkowych ochraniaczach, znajduje się DAC11. W komplecie producent dostarcza przewody USB i sieciowy. W komplecie znajduje się instrukcja obsługi, gwarancja, bawełniane rękawiczki oraz płyta instalacyjna do komputera, która jest niezbędna dla pobrania sterowników, bo te nie występują na stronie Cayin.

Dodatkowe lampy 2 x NOS Philips E88CC SQ (Special Quality) polski dystrybutor Studio 16 Hertz sprzedaje osobno – to wydatek około 500 PLN. Do mnie dotarła wersja standardowa na lampach Electro-Harmonix 6922EH, z dodatkowymi lampami NOS. Są to lampy Philips SQ Gold Pin (które zamontowałem po zapoznaniu się z brzmieniem lamp wersji stockowej). Lampy te są mierzone w kraju, a wynik wzmocnienia i krzywej nachylenia użytkownik dostaje wraz z lampami. Nie muszę dodawać, że są to bardzo cenione lampy w audiofilskim świecie.

Estetyczna stylistyka DACa nawiązuje do wzmacniaczy lampowych Cayin, z kolei szerokość obudowy (35 cm) jest identyczna jak lampowców. Można więc na DAC11 ustawić dowolny wzmacniacz lampowy (np. Cayin CS-55A).  Front jest analogiczny jak w większości wzmacniaczy lampowych – to gruba aluminiowa płyta (tu anodowana na czarno). Po prawej stronie zamontowano dość spora gałkę (charakterystyczną dla Cayin) wzmocnienia głośności wzmacniacza słuchawkowego, a zaraz obok gniazdo słuchawkowe 6,3 mm. Pośrodku umieszczono niewielki wyświetlacz informujący o aktywnym wejściu, częstotliwości próbkowania oraz zastosowanym filtrze. Po jego lewej stronie umieszczono dwa małe przyciski i jeden większy. Ten większy to włącznik sieciowy, a małe selektor źródeł i aktywator filtra ASPC.

Z tyłu znajdują się dwie pary wyjść analogowych – niesymetryczne RCA oraz symetryczne XLR, a także wejścia cyfrowe: dwa koaksjalne i po jednym optycznym i USB. Po prawej stronie zamontowano wejście sieciowe IEC wraz z zintegrowanym zeń pomieszczeniem bezpiecznika. Producent nie przewidział wyjść omijających lampy elektronowe. Sygnał wychodzący z DAC11 zawsze „przepuszczany” jest przez szklane bańki.

Dane techniczne
* wejście coaxialne i optyczne 75 Ohm
* częstotliwość przetwarzania 16 - 24 bit
* częstotliwość próbkowania 44.1, 48, 88.2, 96, 176.4 i 192 kHz
* wejście USB 2.0 High Speed kompatybilne z audio class 1.0 i audio class 2.0
* Obsługuje asynchroniczne zegary długości słowa 16 - 24 bitów
* System operacyjny Windows ® XP, Windows Vista ®, Windows 7 ® i Mac OS (10.6.3 i nowsze)
* wyjścia analogowe RCA i XLR
* Napięcie wyjściowe: 2.2 V RMS RCA, XLR 4.4 V RMS
* Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 35 kHz (± 0,5 dB, 24 bit/192 kHz)
* Stosunek sygnału do szumu 93 dB
* Pobór mocy: 30 W
* Całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD): 0.5 % (wyjście lampowe)
* Wyjście słuchawkowe
* Wymiary: 350 × 256 × 74 mm (S x G x W)
* Masa: 4 kg

Akcesoria: płyta instalacyjna, gwarancja, instrukcja obsługi oraz bawełniane rękawiczki


Estetyka typowa dla Cayin; schludnie, czysto i logicznie


Do DACa używałem polskie interkonekty RCA Haiku-Audio

Bardzo czytelny wyświetlacz

Cztery wejścia cyfrowe, dwie pary wyjść analogowych - RCA i XLR

Przyłączone przewody - Melodika Purple Rain MD2X20 i Haiku-Audio


Aby dostać się do środka wystarczy odkręcić cztery śruby; wnętrze cieszy oczy porządkiem i wysokiej klasy komponentami

Dwie lampy Electro-Harmonix 6922EH; zaraz je wymienię na NOS Philips E88CC

Transformator toroidalny - brawo!


Serce układu, czyli scalak Burr-Brown PCM1792

Szyk i ład jakiego nie powstydziłaby się jakaś japońska konstrukcja

Odsłuch na słuchawkach HiFiMan HE-1000

Lampy Philips E88CC dostarczane są w twardej tulei


NOS E88CC Philips SQ zaraz po wypakowaniu z tulei


Zamontowane E88CC Philips SQ Gold Pin; to wręcz niewyobrażalne ile przynoszą korzyści w dźwięku

Pierwsze spojrzenie na system odsłuchowy...

...i drugie spojrzenie


Wrażenia dźwiękowe
Tytułowy DAC używałem głównie jako przetwornik USB w tzw. computer audio, choć testowałem też jego wejścia cyfrowe koaksjalne i optyczne. Kolumny to przede wszystkim Living Voice Auditorium R3, zaś wzmacniacz to Pathos Classic One MKIII. DACi porównawcze to Pathos Converto Evo i Hegel H160. Interkonekty RCA to Haiku-Audio, a XLR - Melodika Purple Rain MD2X20. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Zastosowana kość przetwornika, czyli Burr-Brown PCM1792 jest dość popularna. Można ją znaleźć ją w takich DACach jak Pro-Ject DAC BOX DS, Asus Xonar Essence STU, Atoll DAC200, Arcam D33, czy Devialet 200/400, czyli w bardzo szerokim przedziale cenowym. Kość ta jest ceniona za wysoką dynamikę i niskie zniekształcenia, jak i również za dużą muzykalność.

Muzyka grana za pośrednictwem DAC11 jest plastyczna i angażująca - gęsta i zwarta. Dominuje poczucie ciepła i organiczności, choć nie można tego zjawiska nazwać ani ociepleniem, ani podgrzaniem. Bardziej to kierunek wskazujący na odkrycie fizjologicznych barw, ujawnianie potencjału chromatyczności, dalszej głębi i szerokiego kolorytu. Przynosi to brzmienie głębokie, pełne i empatyczne. Obfite, ale nieprzesadzone. Owszem, to dźwięk bez podkreślonej selektywności, ale na pewno spójny i harmonijny. Namacalny i autentyczny. Każde nagranie (nawet to nie najlepsze technicznie) „przepuszczone” przez DAC11 staje się znośne i akceptowalne. Zaś te perfekcyjne nie są ograniczane, czy przycinane przez Cayina. DAC11 zapewnia dźwięczny przekaz, a równolegle jedwabisty i przyjemnie miękki. Napowietrzony.

A teraz pora na wymianę fabrycznych lamp elektronowych Electro-Harmonix 6922EH na NOS E88CC Philips SQ Gold Pin. Jedna lampa to koszt 250 PLN, czyli dwóch – 500 PLN. Nie jest to mało w stosunku do ceny samego DACa (4 490 PLN), ale nie jest też jakoś specjalnie dużo. Normalnie, można rzec. Czy aby taki upgrade rzeczywiście ma sens, czy jest odczuwalny dźwiękowo? Naturalnie, że tak! Oczywiście, zmiany są dyskretne i subtelne, lecz są wyraźne i jednoznaczne. Poprawa szczególnie dotyczy odbioru przestrzeni. Po zainstalowaniu NOS przestrzeń zyskuje większy oddech i głębszą scenę. Z kolei wokale stają się bardziej ujmujące, a soprany lepiej rozpoznawalne. Pojawia się delikatna otoczka wokół instrumentów. Bas jest ciut szybszy i bardziej wybarwiony bas. Ogólnie pisząc, lampy NOS dostarczają większą precyzję dźwięku i głębsze nasycenie. Wyższy stopień finezji brzmienia. Wydaje się więc, że inwestycja w nie jest jak najbardziej rozsądna i opłacalna.

Podsumowanie
Cayin DAC11 to rzetelnie skonstruowany i tak samo zbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy. Do budowy wewnętrznej zastosowano wysokogatunkowe komponenty, nie oszczędzano na wejściach i wyjściach (są nawet XLR), całość zaopatrzono w solidną stalową obudowę i gruby aluminiowy front. Jako bonus zaaplikowano wyjście słuchawkowe 6,3 mm. Brak dekodowania sygnału DSD.

DAC charakteryzuje się płynnym, bardzo plastycznym i organicznym dźwiękiem. Jedwabistym i gęstym. Napowietrzonym i autentycznym. Wymiana lamp elektronowych na lepszej jakości odwdzięcza się większą żarliwością brzmienia, nieco szerszą i głębszą przestrzenią, jak i wyższym poziomem subtelności przekazu.

Cayin DAC11 to rewelacyjny DAC za rozsądne pieniądze. Kiedy podłączyć via wejście USB komputer jako transport, konwerter pierwszorzędnie porządkuje i umuzykalnia dźwięk. Świetne są także wejścia S/PDIF. Polecam koniecznie posłuchać

Cena w Polsce - 4 490 PLN (z lampami Electro-Harmonix 6922EH), wersja z lampami NOS E88CC Philips SQ Gold Pin - 4 990 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55A (test TU), dzielony Pathos Converto Evo i Pathos Ampli D (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), PMC DB1 Gold (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Pioneer RM-05 (test TU), Klipsch RP-150M, Living Voice Auditorium R3 i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test TU), Pioneer PLX-1000 z Goldring Legacy.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU), Primare R32 (test TU), ADL Stratos by Furutech (test TU) i Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Kenwood KT-7500 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: HiFiMan HE-1000, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Blue Mo-Fi (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU), Musical Fidelity MX-HPA (test TU) i Trilogy 931 (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper. 


niedziela, 20 listopada 2016

Pioneer NC-50DAB: wzmacniacz, DAC, odtwarzacz sieciowy i CD oraz tuner DAB+



Trzy zdjęcia NC-50DAB ze strony Pioneer

Wstęp
Tak to się ostatnio porobiło w audio hi-fi, że czasem trudno precyzyjnie nazwać jedno urządzenie. Dziś recenzuję Pioneer NC-50DAB (zobacz TUTAJ), który właśnie nie jest łatwo w skrócie opisać. To typowy sprzęt "All-in-One", a więc w jednej obudowie zawartych jest niejako kilka układów spełniających różne funkcje. To przede wszystkim zaawansowany streamer sieciowy z obsługą serwisów Tidal, Spotify, czy Deezer. Ma wbudowany tuner internetowy TuneIn, jak i tuner cyfrowy DAB+ oraz analogowy FM. Poza tym zaopatrzony jest we wzmacniacz cyfrowy (klasy D) o mocy 2 x 50 Wat przy obciążeniu 4 Ohm. Urządzenie wyposażone jest w wysokogatunkowy SABRE32 DAC ES9016 z obsługą plików PMC i DSD do 11,2 MHz. Ponadto producent zaopatrzył też to urządzenie w klasyczny napęd płyt kompaktowych, a także w obsługę łączności Wi-Fi (Dual Band 5 GHz/2.4 GHz) jak i Bluetooth (Version: 4.1, Profile: A2DP/AVRCP, Codec: SBC/AAC), jak i AirPlay, co umożliwia strumieniowanie sygnału ze smartfonu lub innego sprzętu przenośnego.

Co więcej, można też tu przyłączyć via gniazdo USB dowolną zewnętrzną pamięć, etc. Na pokładzie są liczne wejścia cyfrowe i analogowe, co pozwala podłączyć praktycznie każde urządzenie - naturalnie, gniazdo słuchawkowe też jest. Warto podkreślić, iż z pozycji smartfonu można w pełni sterować NC-50DAB, choć pilot zdalnego sterowania jest w zestawie. Aby całkowicie pogrążyć Czytelnika nadmienię, że powyższy kombajn Pioneera ma również wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM! Co za gigantyczna wielofunkcyjność.

Wrażenia ogólne i budowa
Czytelnik już wie, że Pioneer NC-50DAB to niejako zamknięte w jednej obudowie kilka osobnych urządzeń: wzmacniacz zintegrowany, odtwarzacz CD i sieciowy, DAC PMC i DSD (SABRE32 Ultra DAC ES 9016), przedwzmacniacz gramofonowy, tuner analogowy i DAB+. Należy więc napisać, że sprzęt dostarczany jest w dość sporawym pudle. Pośród powycinanych styropianów można znaleźć NC-50DAB oraz kilka akcesoriów. To przede wszystkim pełnowymiarowy pilot zdalnego sterowania, antena radiowa, kilka przewodów (RCA, sieciowy, USB), a także instrukcja obsługi oraz gwarancja.

NC-50DAB reprezentuje wzornictwo typowe dla Pioneera ostatnich lat. To zgrabna skrzynka z grubym aluminiowym frontem anodowanym na czarno (istnieje także wersja srebrno-aluminiowa). Pomimo że tytułowe urządzenie jest multi-funkcyjne, płyta czołowa nie jest jakoś specjalnie przeładowana. Dominują nań duże aluminiowe pokrętło głośności (zamontowane na skrajnej prawej stronie) oraz 3,5-calowy kolorowy wyświetlacz ciekłokrystaliczny (LCD), który jest głównym źródłem informacji. Po lewej stronie umieszczono szufladę napędu CD, a obok niej przyciski sterujące mechanizmem CD. Na skrajnej lewej stronie zamontowano metalowy przycisk sieciowy z niebieską diodą pośrodku. Poniżej umieszczono „oko” podczerwieni, gniazdo słuchawkowe 6,3 mm i gniazdo USB dla zewnętrznych pamięci. I tyle. Większą część funkcji uruchamiać należy z poziomu pilota zdalnego sterowania lub aplikacji zainstalowanej na smartfonie.

Z tyłu uwagę zwracają dwie pary metalowych (mosiężnych?) terminali głośnikowych. Są wysokiej jakości i wydają się być znacznie solidniejsze niż takie z tworzywa sztucznego. Obok nich, po lewej stronie znajduje się gniazdo sieciowe IEC. Prawą stronę tylnego panelu zajmuje gęstwina wejść i wyjść. Można tu znaleźć dwa wejściowe gniazda cyfrowe (optyczne i cyfrowe), które prowadzą do DAC PMC i DSD. Brak gniazda USB DAC. Tuż obok znajdują się gniazda analogowe RCA: para wejściowych dla źródła, para do wewnętrznego przedwzmacniacza gramofonowego MM (!) oraz pojedyncze wyjściowe dla subwoofera. Nad gniazdami phono zamontowano zacisk uziemienia, zaś obok gniazdo antenowe tunera FM/DAB. Z tyłu umieszczono również gniazdo sieciowe LAN oraz USB 5 V/1A. Obraz uzupełniają dwie antenki Wi-Fi i Bluetooth.

Tak pisze producent o Pioneer NC-50DAB: "W czasach, gdy świat HiFi opanowały gramofony, radia FM i odtwarzacze kasetowe, dobre sprzęty muzyczne były duże, drogie i skomplikowane. Z odtwarzaczem NC-50 DAB zbierasz owoce cyfrowej rewolucji i odzyskujesz sporo miejsca w salonie. W eleganckiej obudowie, w klasycznej formie, znajdziesz tutaj wszystko w jednym miejscu, czego dziś potrzebuje wymagający sprzęt: odtwarzacz CD, odtwarzacz sieciowy, radio cyfrowe i internetowe, serwisy muzyczne oraz wszystkie standardy streamingowe na smartfony i tablety. Wszystkie cyfrowe źródła – czy to zintegrowane, czy podłączone za pomocą wejść cyfrowych – wykorzystują audiofilski silnik DAC odtwarzacza N-50 DAB, technologię SABRE32 firmy ESS. Również wbudowany wzmacniacz jest bardzo nowoczesny: Własny wzmacniacz Direct-Energy-HD firmy Pioneer zapewnia przejrzyste, naturalne brzmienie oraz rezerwy mocy, które w przypadku konwencjonalnych urządzeń wypełniłyby całą obudowę. Wzmacniacz o dużej mocy ułatwia podjęcie jedynej decyzji, jaką trzeba podjąć samodzielnie w przypadku odtwarzacza NC-50 DAB: wystarczy po prostu połączyć go z głośnikami, które optymalnie pasują do Twojego gustu, muzycznego i estetycznego. Otrzymujesz urządzenie, które łączy doskonałą jakość i różnorodność funkcji systemu HiFi. A gdy nagle ogarnie Cię nostalgia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby podłączyć do wieży gramofon. Przy całej różnorodności rozwiązań cyfrowych, pomyśleliśmy o wejściach analogowych, a nawet o wejściu phono".

Kilka spraw użytkowych
Do Pioneer NC-50DAB wystarczy podłączyć parę dobrych kolumn głośnikowych i to wszystko. Cała muzyka świata jest dostępna na wyciągnięcie ręki lub za jednym naciśnięciem guzika na pilocie zdalnego sterowania. Programowanie, stremowanie, ustawianie programów internetowych, etc. są bardzo  latwe i intuicyjne. Na przykład aby rozpocząć strumieniowanie z Tidal najpierw należy przyłączyć NC-50DAB do domowej sieci Wi-Fi (wpisać hasło z poziomu pilota), wybrać Tidal w opcjach internetowych (spośród TuneIn Radio, Spotify i Deezer) zalogować się do swojego konta. Zapamiętana muzyka na innych urządzeniach (np. Moja Muzyka, Playlisty, itd) jest widoczna na wyświetlaczu. Można grać. Fascynująca sprawa.

Jako że wewnętrzny wzmacniacz nie jest jakoś specjalnie mocny, ani wydajny (2 x 50 Wat przy obciążeniu 4 Ohm) warto zastanowić się nad doborem optymalnych kolumn do Pioneera. Myślę że właściwe będzie tu towarzystwo przede wszystkim monitorów, a nie kolumn podłogowych. W przypadku gdyby komuś brakowało basu przewidziano możliwość przyłączenia subwoofera. Z kolumn podstawkowych dobrałem ostatecznie Klipsch RP-150M ze względu: 1) na ich wysoką skuteczność 92 dB, 2) rozsądną cenę około 1 700 PLN (droższych nie ma co przyłączać), 3) dobrego firmowego brzmienia Klipsch oraz ciekawego designu. Oczywiście, mogą też być takie kolumny jak polskie Pylon Topaz Monitor i Pylon Pearl Monitor, czy Taga Harmony Platinium B-40 v.2, Tannoy Mercury 7.2 oraz Cabasse Surf.

 



Czarny aluminiowy panel frontowy; czarna obudowa 




Design typowy dla Pioneer; schludny i estetyczny, ale oszczędny

W tle kolumny Living Voice i Triangle

Wybór funkcji sieciowych: radio TuneIn, Spotify, Deezer i Tidal

Logowanie do konta Tidal; należy wpisać login i hasło - to wszystko

Polskie Radio Trójka via streaming TuneIn


Gram z Tidal Hi-Fi (FLAC 16 bit/44,1 kHz)

Wyświetlacz jest bardzo kontastowy



Pioneer jako system nabiurkowy; kolumny to Klipsch RP-150M


Wrażenia dźwiękowe
Do Pioneer NC-50DAB przyłączałem dwie pary kolumn: wspomniane powyżej Klipsch RP150M (cena to 1 700 PLN) oraz eksperymentalnie, droższe monitory Guru Junior (4 500 PLN). Przewody głośnikowe to Perkune Audiophile Cables.

Myliłby się ten, który pomyślał, że "sprzęt do wszystkiego jest do niczego". Japoński system udowadnia, że jest wręcz odwrotnie. Pomijając jego oczywistą multi-funkcjonalność, łatwość dostępu do muzyki, etc., Pioneer po prostu dobrze gra. Zapewnia pełny i masywny dźwięk, który równolegle jest plastyczny, gładki i czysty. To brzmienie kaloryczne, doprawione niezłą analitycznością i dużą dozą miękkiej analogowości. To wszystko osadzone jest na mocnych i sprężystych basach, pięknie rozłożystych i całkiem nisko schodzących. Całość brzmienia jest harmonijna i proporcjonalna. Nie odchudzona, ale też nie przeładowana. Czuć, że japońscy inżynierowie Pioneera zaaplikowali w NC-50DAB rozwiązania amplifikacji z droższych i bogatszych urządzeń. Nie słychać zbytnich oszczędności. Dźwięk jest dobrze skrojony i zaadoptowany. Owszem, można czepić się mniejszej (niż w droższych urządzeniach) detaliczności i selektywności, czy niezbyt szerokiej sceny, ale i tak jest bardzo dobrze.

Odtwarzacz płyt kompaktowych odpowiada jakością wzmacniaczowi, nie jest mistrzem analityczności, ale gra zupełnie poprawnie, dobrze oddaje klimat i zawartość nagrań. Wyższą jakość dźwięku zapewniają odtwarzane pliki FLAC (chociażby z serwisu Tidal) 16 bit/44,1kHz. Więcej w nich życia, namacalności, subtelności i gęstości brzmienia. Tuner FM, DAB+ i internetowy TuneIn działają bez zarzutu, trudno zdecydować się, który brzmi lepiej, choć osobiście preferuję tradycyjny FM. Zamontowany przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM może okazać się całkiem dobry dla wkładek cenowo nie przekraczających jakichś 200 - 300 PLN, potem będą widoczne ograniczenia i uproszczenia. Nie testowałem wbudowanego DACa.

Na koniec jedna z niewielu uwag. Szkoda, że producent nie przewidział wejścia USB do DACa, bo wówczas funkcjonalność Pioneera byłaby wprost szokująco fantastyczna, a tak jest tylko rewelacyjna.

Podsumowanie
Pioneer NC-50DAB to wielofunkcyjne urządzenie godne XXI wieku; to spełnienie marzeń wielu melomanów. Jest wyposażone we wszystkie nowoczesne rozwiązania typu łączność Wi-Fi, Bluetooth i AirPlay, swobodnie łączy się z Internetem skąd pobiera nie tylko całą nieomal światową muzykę (via Tidal, Spotify i Deezer), ale także nieograniczoną ilość audycji radiowych (tuner FM, DAB+ oraz radio internetowe TuneIn). Ma zamontowany dobrej jakości wzmacniacz cyfrowy (2 x 50 Wat), DAC DSD (!), a także, jakby komuś było mało, tradycyjny odtwarzacz płyt kompaktowych. Ponadto posiada wyjście słuchawkowe 6,3 mm, co umożliwia dyskretne odsłuchy, wejścia USB dla zewnętrznych pamięci, liczne gniazda wejściowe (cyfrowe i analogowe), a także wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek typu MM. Wystarczy do NC-50DAB podłączyć parę kolumn (oraz Internet, oczywiście) i cała muzyka świata jest dostępna na wyciągnięcie ręki. Pioneer NC-50DAB to fenomenalne urządzenie, a do tego rozsądnie wycenione. Pełna rekomendacja!

Cena w Polsce - 3 299 PLN. 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...