S

S

MA

Premium Sound

Polpak

piątek, 23 czerwca 2017

Przewody XLO PRO (głośnikowe, interkonekty RCA i XLR oraz sieciowy) - zapowiedź testu

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dziś przedstawiam ultra-premierowe przewody XLO serii PRO. Przy okazji przypomnę, że niedawno, bo w maju, warszawska frma Polpak (zobacz TUTAJ) została ogólnoeuropejskim dystrybutorem amerykańsko-kanadyjskiej firmy XLO Electric.

Do mnie przyjechały przewody XLO PRO (zobacz TUTAJ) właśnie wprowadzana do katalogu. Będę testować:

- przewody głośnikowe XLO PRO XP-5.4SG-8 o długości 2,44 m i zakończone złoconymi bananami (zobacz TUTAJ),
- interkonekty RCA XLO PRO XP-1A-1M o długości 1 m (zobacz TUTAJ),
- interkonekty XLR XLO PRO XP-2A-1M o długości 1m (zobacz TUTAJ) oraz
- przewód sieciowy XLO PRO XP-10-6 o długości 1,83 m (zobacz TUTAJ).

Jako że XLO PRO dotarły do mnie zupełnie nowe, muszę je najpierw nieco "powygrzewać", a dopiero potem zabrać się za właściwe testy. Zapraszam do lektury recenzji za kilkanaście dni, czyli już w lipcu.










wtorek, 20 czerwca 2017

DAC i wzmacniacz słuchawkowy Questyle CMA400i



Wstęp
Po raz pierwszy na Stereo i Kolorowo opisuję sprzęt firmy Questyle, bo jakoś tak się zdarzyło, że do tej pory nie miałem z nią styczności. Od warszawskiego dystrybutora MIP otrzymałem dwa premierowe sprzęty: mobilny odtwarzacz cyfrowy Questyle QP2R oraz stacjonarny DAC i wzmacniacz słuchawkowy Questyle CMA400i. Dziś zajmę się tym drugim, jako że to absolutna nowość, która dopiero co była prezentowana na wystawie High End w Monachium. Questyle QP2R opiszę innym razem.

Kilka słów o firmie Questyle
Mówiąc szczerze, nazwa Questyle jeszcze kilka miesięcy nic mi nie mówiła. Dopiero niedawno o niej zrobiło się głośniej w naszym kraju dzięki temu, że polskim jej dystrybutorem został wspomniany już warszawski MIP. 

Firma założona została w dalekowschodnim mieście Shenzen w 2012 roku przez pana Aldena Zhao – Chińczyka z Chin. Rodzina Questyle Audio składa się z firmy Questyle Audio Technology Co. Ltd, China i Questyle North America Inc., USA. Firma Questyle posiada dużą grupę inżynierską i zespół sprzedaży zlokalizowany w Chinach i w USA. Wszystkie produkty są montowane w centrum produkcyjnym partnera strategicznego, czyli firmy Foxconn. Natomiast Foxconn to tajwański potentat produkujący masę zaawansowanej elektroniki użytkowej. Ma fabryki rozlokowane praktycznie na całym świecie: w Chinach, na Tajwanie, w Czechach, USA, Malezji, Indiach, a nawet w Japonii (jest właścicielem fabryk i marki Sharp!).

Questyle tak pisze o sobie: „Posiadamy wiele opatentowanych technologii i filozofię bezkompromisowości w zakresie kontroli dźwięku, projektowania i technik przemysłowych. Questyle zapewnia precyzyjne i autentyczne odsłuchy oraz unikalną wartość marki”. Nazwa Questyle to zbitek dwóch słów: „Quest” i „Style”, czyli po polsku „Misja” i „Styl”. Pierwszym większym sukcesem było wprowadzenie na rynek stacjonarnego DACa i wzmacniacza Questyle CME800R w 2014 roku. Rok wcześniej nawiązano strategiczną współpracę z firmą JRiver Media Center.

Obecnie Questyle ma stosunkowo rozbudowaną ofertę. Od góry otwiera ją Questyle Golden Reference System składający się z przedwzmacniacza CMA800P, DACa CAS192D  oraz dwóch  wzmacniaczy CMA800R. Jest też 5GHz Hi-End Wireless Audio System. Ale główny trzon portfolio stanowią stacjonarne kombajny hi-fi (łączące DAC i wzmacniacz słuchawkowy) o symbolach: CMA800i, CMA600i oraz CMA400i. Niedawno wprowadzono mobilne odtwarzacze cyfrowe QP1R i QP2R. Jak widać, jest w czym wybierać.

Questyle szczyci się swoim firmowym patentem „Current Mode Technology” (czytaj TUTAJ), którego zasady działania nie podejmę się omawiać. Niemniej jednk wygląda to na znacznie wiecej niż tylko marketingowe bajania. Przypomina mi nieco rozwiązania "Sound Engine" norweskiego Hegla. 

Wrażenie ogólne i budowa
Czym jest Questyle CMA400i? To oczywiście w pełni zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy, taki sam przedwzmacniacz liniowy oraz zaawansowany DAC PCM384 i DSD256 32 bit na kości AKM AK4490.

Questyle CMA 400i jest najniższym w serii (póki co). Jego starsi bracia to modele CMA600i oraz CMA800i. Jednak, jak podaje producent, CMA400i odziedziczył po nich technologię Questyle Golden Reference, czyli wszystkie mają „wspólne DNA”. Oczywiście, i tu zaaplikowana jest firmowa „Current Mode Amplification” w czystej klasie A.

Urządzenie dostarczane jest w raczej niewielkim kartonie, ale bardzo estetycznym (błyszczący karton). Wewnątrz, w gąbkowych formach, bezpiecznie i stabilne spoczywa DAC. W komplecie nabywca otrzymuje kilka zwyczajowych przewodów (sieciowy, USB, etc), gwarancję i instrukcję, a także sprytną podstawkę umożliwiającą pionowe ustawienie sprzętu (np. na biurku, gdzie jest mało miejsca). Ta podstawka, to jest rzecz bardzo przydatna i super, że Questyle pomyślało o czymś takim.
 
Co tu dużo pisać o wyglądzie? Sprzęt prezentuje się rewelacyjnie. To najwyższej jakości montaż, jakość zastosowanych materiałów, jak i przyjemny dla oczu design oraz dyskretne i nienapastliwe bursztynowe diody sygnalizacyjne.

Poszczególne fragmenty skrzynki obudowę wycinane są z ultra-dokładnoscią z aluminiowych płyt 6063 na obrabiarkach numerycznych CNC (tolerancja poniżej ± 0,02 mm), a następnie piaskowane i malowane natryskowo wysokogatunkowym lakierem (srebrnym lub czarnym). Produkcja odbywa się z zakładach tajwańskiego Foxconn. Co ciekawe, górna pokrywa może być tradycyjnie aluminiowa, ale można też zamówić wersję z akrylową, przezroczysta pokrywą (taka właśnie do mnie dotarła). Dzięki temu widać wszelkie elementy wewnętrzne, co może być źródem dużej satysfakcji.

Front to wręcz arcydzieło współczesnej sztuki inżynieryjnej obróbki metali. Aluminiowa płyta finezyjnie powycinana jest w taki sposób, że znajdują się tam specjalne owalne zagłębienia dla wszystkich gniazd, pokręteł i diod. Doskonale to wygląda. Po prawej stronie zamontowano duże pokrętło głośności, a zaraz obok, aż trzy gniazda słuchawkowe. Duże, symetryczne XLR 4-PIN, niesymetryczne 6,35 mm (na duży jack) oraz zbalansowane 2,5 mm (na czteropolowy mini-jack 2,5 mm). Za gniazdami (po ich lewej stronie) umieszczono dwa niewielkie przyciski (pierwszy to selektor źródeł, a drugi trybu pracy – DAC lub przedwzmacniacz). Zaś obok znajduje się armia 15 bursztynowych diod pogrupowanych w trzy rzędy po pięć. Część z nich sygnalizuje częstotliwość próbkowania sygnału, część aktywne źródło (USB, COX1, COX2 i OPT), a dwie funkcję „unlock” i „error”. Dzięki temu, że wszystkie są subtelnie bursztynowe front nie wygląda jak choinka, a dyskretnie jak urządzenie profesjonalne. I kończąc opis frontu. Na jego lewej, skrajnej krawędzi zamontowano hebelkowy włącznik zasilania.

Z tyłu, po środku umieszczono dwie pary wyjść analogowych: niesymetrycznych RCA i symetrycznych XLR. Obok znajduje się adresowany doń przełącznik wyjść o regulowanej głośności lub stałej, maksymalnej. Po lewej stronie zamontowano sekcję wejść cyfrowych: dwa koaksjalne, optyczne i USB. Przy nich zaś znajduje się wyjście cyfrowe elektryczne S/PDIF, czyli urządzenie jest też konwerterem USB – S/PDIF. Po prawej stronie umieszczono gniazdo sieciowe IEC wraz z zintegrowanym bezpiecznikiem. Na dolnej płytce obudowy znajdują się cztery dodatkowe przełączniki przeznaczone do ustawiania poziomu wzmocnienia (Gain) poszczególnych wyjść.

Jeżeli mam się do czegoś przyczepić, to jedynie do tego, że opisywany Qyestyle nie może działać jako klasyczny wzmacniacz słuchawkowy, do którego doprowadzany jest analogowy sygnał. Nie ma tu żadnych wejść analogowych, są tylko cyfrowe.

Jak już wspominałem, CMA400i wyposażony jest w specjalną podkładkę-stojak, umożliwiającą pionowe postawienie urządzenia. Przedtem należy jednak poodkręcać stopki. Sprzęt ustawiony wertykalnie automatycznie staje wygodnym stojakiem słuchawkowym dla jednej lub więcej par słuchawek.

CMA400i zbudowany jest z czterech grup czystych wzmacniaczy trybu prądowego klasy A i dyskretnych obwodów, co zapewnia ultra-niski poziom zniekształceń wynoszący 0,0006 % i ultra szerokie pasmo do DC-600 kHz (+ 0, -3 dB). Chipset DACa to zaawansowany japoński Asahi Kasei Microdevices AK4490 „Velved Sound” Technology. Transformator toroidalny pochodzi z norweskiego Noratela, kondensatory z VIMA i Nichicon, zaś rezystory to militarne DALE. Całość budowy wewnętrznej jest zbalansowana i aplikowana w firmowej technologii firmowa „Current Mode Amplification”.
 

Karton z tytułowym Questyle, a na nim pudełko z Auralic Aries Mini, słuchawki Fostex TH-7 i najnowszy DAP Questyle (uktyty w czarnym woreczku) 

Logiczne rozmieszczenie regulatotorów; gęstwina diod sygnalizacyjnych


Pierwszorzędne wzornictwo; doskonała funkcjonalność - aż trzy gniazda słuchawkowe!

Po lewej - norweski transystor toroidalny Noratel; po prawej - chip DAC Asahi Kasei Microdevices AK4490

Panel tylny; uwagę zwracają symetryczne wyjścia XLR



Questyle ustawiony wertykanlnie (za pomocą specjalnej podstawki) zajmuje bardzo mało miejsca

Zbliżenie na panel frontowy z trzema rzędami 15. bursztynowych diod


Świecące wewnątrz diody to uczta dla oczu audiofila

CMA400i jako "stojak" dla słuchawek Fostex TH-610
 


Kilka próbek słuchanej muzyki z Tidal HiFi via Auralic Aries Mini; jak widać, gęste pliki MQA 24 bit/96 kHz to dlań bułka z masłem


Wrażenia dźwiękowe
Questyle CMA400i używałem w kilku konfiguracjach. Jako DAC dla odtwarzaczy sieciowych Auralic Aries Mini i Onkyo NS-6170, a także jako DAC USB (iPhone 6S, iPad Air 2 oraz MacBook Pro) i równolegle wzmacniacz słuchawkowy. Słuchawki to przede wszystkim Fostex TH-610, Fostex TH-7 oraz Final Audio Design Pandora Hope VI. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu

Przede wszystkim należy napisać, że CMA400i bezproblemowo łączy się, współpracuje i gra z urządzeniami marki Apple. Wystarczy wpiąć przejściówkę Apple Lightning do sprzętu Apple, a doń kabel USB (i dalej do Questyle) i wszystko hula oraz śmiga. To duża zaleta, bo nie wszystkie sprzęty aż tak gładko i swobodnie grają z Mac.

W brzmieniu Questyle przede wszystkim uderza niesamowita kontrastowa czerń i cisza tła, wyborna głębia sceny, a także wysoka energia i efektywność dźwięku. Przestrzeń (zarówno słuchawkowa, jak i głośnikowa) to prawdziwe 3D – rozległe, szerokie i dalekie, z precyzyjnie rozmieszczonymi instrumentami i wokalami. Z kolei wysokie stężenie i natężenie dźwięku przywodzi skojarzenia z urządzeniami znacznie droższymi. Struktura, barwa i żyzność brzmienia są wprost rewelacyjne. Dużo w nim mikroelementów, warstw, wybrzmień, miąższu i tekstury. Bardzo wyraźnie słychać wszelkie tony, w tym średnicy, która jest gęsta, ale nie kleista - lekka i bez zbędnego syropu. Pomimo dużego skondensowania, jej selektywność stoi na wysokim poziomie. Bas jest raczej krótki i zwarty, ale za to z dobrze określonymi konturami i z pełną kontrolą, co oznacza też niejaką tendencję do utwardzenia, choć nie jest ona dojmująca w całym przekazie, bo bas nie rozpycha się zanadto. Pozostaje w ryzach rytmu i bitu. Ogólnie rzecz ujmując, szerokość całego pasma i szczegółowość są więcej niż przykładne. Są doskonałe.

CMA400i charakteryzuje się dźwiękiem zrównoważonym, uporządkowanym, a dodatkowo - o dużej kulturze i harmonii. Można to nazwać brzmieniem naturalnym albo fizjologicznym, ale także rasowym i przyjaznym. Ma wewnętrzną siłę i moc ukazywania holistycznego i kompletnego dźwięku, ale nie ma ambicji być super lupą powiększającą, która po kolei i dokładnie analizuje każdy ton. Questyle raczej „ślizga się po łepkach” nagrań zabiegając o korzystny i dźwięczny klimat muzyki; zagląda do środka, ale nie za głęboko. Podkreśla detale, lecz ich nie ciągnie na siłę na wierzch. Owszem, lubi obrabiać szczegóły i je cyzelować, ale tylko wówczas kiedy są naturalnie widoczne i nie trzeba po nie sięgać specjalnie gdzieś daleko. Nie jest to żadne zastrzeżenie, a jedynie stwierdzenie faktu. Za urządzenie typu DAC prawidłowo powiększające niuanse i odkrywające je uszom słuchacza najczęściej należy zapłacić grubo powyżej 10 000 PLN, a tytułowy kosztuje przecież około 3 000 PLN.  

Kilka słów o wzmacniaczu słuchawkowym. Wewnętrzny DAC w swojej cenie jest pierwszorzędny, a co z amplifikacją słuchawek? Jest to brzmienie bardzo ekspresyjne i efektowne, pokazujące detale i dbające o emfazę, lecz nietrzymające się ścisłych ram dokładności i wierności. Tak, dźwięk jest precyzyjny i wiarygodny, ale też nieco poszerzony i wypchnięty do przodu. Dużą jego zaletą są odpowiednia moc i szybkość, umożliwiające ukazywane nie tylko całościowego obraz muzyki, ale również mikro-zjawisk i dynamiki w mniejszej skali. Takie rozłożenie akcentów zapewnia bezstresowe odsłuchy całościowego rysunku brzmienia, oferuje pełny pogląd na słuchaną muzykę, a równolegle daje niezłą selektywność oraz oddech, przy braku suchości i kliniczności dźwięku. Mnie taka architektura brzmienia w całości przekonuje. Świadczy ona o wysokich umiejętnościach konstruktorskich inżynierów Questyle, którzy zamiast silić się na niemożliwe połączenie super-rozdzielczości z masywnością oraz plastycznością brzmienia, postawili na żyzność uzupełnioną wspaniałą harmonią. Przynosi to doskonałe, aczkolwiek kompromisowe efekty soniczne. Większość słuchawek przyjmie takie rozwiązanie z wdzięcznością i radością.

Konkluzja
Questyle CMA400i to najniższy z serii firmowych DACów ze wzmacniaczem słuchawkowym (wyzsze modele to CMA600i oraz CMA800i). Niemniej jednak nabywca otrzymuje pierwszorzędne urządzenie o pięknej stylistyce.

Wewnętrzny DAC w CMA400i może róznać się brzmieniowo ze sprzętami znacznie droższymi (ale bez przesady), zaś wzmacniacz słuchawkowy - z rasowymi równocennymi rywalami. Ogólnie rzecz biorąc, Questyle CMA400i to wielofunkcyjnie urządzenie z bardzo zaawansowanym, finezyjnym i plastycznym brzmieniem o wysokiej kulturze i nieposkromionej muzykalności. Bezwarunkowa rekomendacja!
              
Cena w Polsce – 3 399 PLN (dostępność od początku lipca br.).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Silver Night 20th Anniversary 300B (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU), Inaudio FB 200C i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU) i Auralic Aries Mini.
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE.
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex TH-7, Pioneer SE-MHR5 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy: Pioneer XDP-300R (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


piątek, 16 czerwca 2017

Wzmacniacz lampowy Audion Silver Night 20th Anniversary 300B



Wstęp
Z krakowskiego Mediamu pod koniec maja br. dotarł do mnie lampowy wzmacniacz zintegrowany Audion Silver Night 20th Anniversary 300B (zobacz TUTAJ oraz TUTAJ), oparty oczywiście o dwie lampy elektronowe 300B (tu słowackiej produkcji firmy JJ Electronic - zobacz TUTAJ). To wzmacniacz o nominalnej mocy 2 x 7 Wat, czyli pozornie niewielkiej, ale "lampowej " mocy nie można bezpośrednio przekładać lub porównywać z "tranzystorową", bo to nie to samo. Tym bardziej że tytułowa integra charakteryzuje się konsumpcją prądu wynoszącą aż 152 Wat (!). Oczywiście, nie muszę dodawać, że Audion to firma na wskroś brytyjska, choć miejsce produkcji znajduje się w ...zachodniej Francji niedaleko miasteczka La Génétouze (Kraj Loary). Niedawno opisywałem inny produkt marki Audion, a mianowicie przedwzmacniacz gramofonowy Premier Moving Magnet Phono Stage (czytaj test TUTAJ). W tym opisie można także przeczytać o historii firmy Audion, jak i o zawiłościach własnościowych. Czytelnika zainteresowanego tym tematem zapraszam do penetracji zawartości powyższego linka, a ja, aby nie tracić czasu, przystępuję do opisu Silver Night 300B.

Wrażenia ogólne i budowa
Warto wiedzieć, że obecny model Silver Night Anniversary to już 5. generacja tego wzmacniacza, który pierwotnie trafił do sprzedaży w roku 1987, czyli 30 lat temu (sic!). Model Silver Night 300B występuje w kilku wersjach. Najtańsza zbudowana jest na płytkach drukowanych (polski dystrybutor nie sprowadza tej wersji), zaś droższe na „pająkach” Air Wired© (firmowy, opatentowany montaż point to point). Poszczególne odmiany różnią się wewnętrznym okablowaniem oraz komponentami użytymi do budowy, w tym i rodzajem i klasą użytych lamp elektronowych. Można przebierać i wybierać. Niestety, najdroższa wersja Silver Night 300B jest dwukrotnie droższa od najtańszej.

Wizualnie prawie wszystkie urządzenia Audion są do siebie podobne, by nie napisać, że są takie same. No może nie wszystkie, ale na pewno wzmacniacze zintegrowane i końcówki mocy (zobacz TUTAJ). Odróżniają się (zewnętrznie, bo nie piszę o wnętrzu) głównie rodzajem zastosowanych lamp elektronowych: 300B, KT88, EL34, 2A3, etc.

Audion prezentuje się bardzo tradycyjnie. To w stu procentach „lampowy” design. Wąski korpus wzmacniacza ma rozmiar połowy klasycznej obudowy. Chassis w całości wykonane jest z aluminium. Na górnej pokrywie (na jej przedniej części) zamontowano stalową płytkę wypolerowaną na lustro, a na tylnej aluminiową puszkę osłony transformatora. Przedni panel to gruba aluminiowa płytka. Jej lewą stronę zajmuje duże pokrętło głośności, zaś prawą – pięć hebelkowych przełączników. Pierwszy z lewej to przełącznik trójpozycyjne, a pozostałe cztery – dwupozycyjne. Służą do wyboru źródeł, ale konia z rzędem temu, kto od razu bez problemów połapie się w logice tych przełączników. Nie dość, że są nie opisane, to jeszcze możliwe są ich rozmaite kombinacje. Oryginalna rzecz, ale po tygodniu użytkowania można się przyzwyczaić. Po prawej stronie panelu czołowego umieszczono niebieską diodę wkomponowaną w logo Audion. Świetnie to wygląda.

Z tyłu tłoku nie ma. Zamontowano tu dwie pary metalowych terminali głośnikowych, sześć par gniazd RCA (jedna z nich to wejście magnetofonowe) oraz gniazdo sieciowe IEC wraz z podświetlanym włącznikiem sieciowym. Jest jeszcze przełącznik uziemienia. To wszystko.

Jak można przeczytać na firmowej stronie: "Wzmacniacz zintegrowany Audion Silver Night 20th Anniversary 300B Hard Wired stereo to końcówka mocy pośredniej częstotliwości, w której użyto dobrze znanych lamp 300B. Wzmacniacze te są wykonane ręcznie, ze sztywnymi połączeniami punkt po punkcie (Air Wired©) i - jeśli tylko to możliwe - w ich produkcji unika się chińskich podzespołów. Ten zintegrowany, stereofoniczny wzmacniacz triodowy ma zerowe sprzężenie zwrotne.

Seria wzmacniaczy Silver Night to najlepsze produkty Audion, które zdobyły najwięcej nagród, m.in prestiżowy tytuł wzmacniacza roku 2010 w Japonii. SN 300B Hard Wired był wzmacniaczem, który otrzymał pierwszą recenzję od Sama Tellinga, dzięki czemu marka Audion mogła zaistnieć w muzycznym świecie

Zintegrowany model Silver Night Anniversary jest wykonany z części pochodzących z Europy i Stanów Zjednoczonych. Staramy się unikać chińskich podzespołów. Nasze transformatory wyjściowe są nawijane przez nas, zgodnie z wyznaczonymi przez nas standardami, a wiele podzespołów jest wykonywanych przez nas lub specjalnie na nasze zamówienie. Użyte lampy to słowackie JJ 300B i rosyjskie lampy NOS 6H1N-EB jako lampy końcowe i wejściowe”.

Dane techniczne
Moc wyjściowa: 2 x 7 W Class A przy 8 Ohm 240 AC
Obciążenie: 4 - 8 Ohm
Czułość Ref: > 150 mV
Zniekształcenia: @ 1 W 0,1 %
Odstęp od szumów przy pełnej mocy: < (CCIR) <-  85 dB
Pasmo przenoszenia: 10 > 35 kHz ± 3 dB RIAA
Pobór mocy: 152 Wat
Lampy: 2 x 300B, 2 x 6H1N - EB lub E88CC
Zalecana efektywność kolumn głośnikowych: min. 89 dB
Wymiary: 42cm gł.; 23 cm szer.; 19 cm wys.
Masa: 14 kg
Bezpiecznik: 500 mA/240 V
Gwarancja: 2 lata (urządzenie); 6 miesięcy (lampy)


Aluminiowa obudowa


Stalowa płytka wypolerowana na lustro

Lampy 300B przed zamontowaniem w cokołach



Audion Silver Night 20th Anniversary 300B w pełnej krasie


Po prawej wzmacniacz hybrydowy Pathos Classic One MKIII

Lampy 300B słowackiej firmy JJ Electronic


Klasyczny design

Audion Silver Night 20th Anniversary "hard-wired"


Żarzące się lampy


Na zewnątrz kolumny Living Voice Auditorium R3; wewnątrz - Inaudio FB 200C

Wrażenia dźwiękowe
Do Audion Silver Night 300B (2 x 7 Wat) podłączyłem kolumny Living Voice Auditorium R3 o wysokiej efektywności 94 dB, potem Inaudio 300 o skuteczności 98 dB, a na końcu, na próbę, przyłączyłem kolumny Impuls Audio Lagune o niższej skuteczności 86 dB (zalecana efektywność dla Audiona to minimum 89 dB). Przewody głośnikowe to litewskie Perkune Audiophile Cables. Użyłem także kondycjoner masy QAR S-15 przyłączony do wyjścia RCA pętli magnetofonowej wzmacniacza. Pełna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Nieduża moc wzmacniacza 2 x 7 Wat z pozoru może wydawać się niewystarczająca do pełnego wysterowania dużych podłogówek jakimi były Living Voice Auditorium R3 (94 dB) oraz Inaudio FB 200C (98 dB). Tymczasem Audion nie miał z tym najmniejszych problemów. Brzmienie okazało się być obfite, mocarne i żywiołowe - wręcz potężne. I to wszystko z dwóch lamp 300B! Co więcej, nasycenie dźwięku, jego bogactwo i struktura są fenomenalne. Muzyka jest nasączona żarem, zaprawiona eufonią oraz dopełniona mocnym i sprężystym basem. To nie jest jakieś "audiofilskie plumkanie", a pełnokrwiste brzmienie na pełnym biegu!

Średnica jest ciepława, ale wybornie plastyczna i finezyjna. Gęsta i skondensowana. A równolegle jest lekka i rozdzielcza – nie gąbczasta, nie kleista i nie galaretowata. Owszem po „lampowemu” nieco podgrzana i pokolorowana, lecz wybitnie harmonijna, szybka i równa. Efektowna, ale symetryczna. Fizjologiczna.

Ważnym aspektem brzmienia Audion Silver Night 20th Anniversary 300B jest jego zaawansowanie i dojrzałość tonalna. To specyficznego rodzaju zaangażowanie i zaaranżowanie muzyki, które powoduje wysokiej jakości, delikatesowy, a wręcz galanteryjny dźwięk. To emocje, finezja i nastrojowość w jednym. Brytyjsko-francuski wzmacniacz zachwyca wyeksponowanym brzmieniem – organicznym i dotykalnym. Łączy w sobie potęgę przekazu z delikatnością, która umożliwia prezentację najsubtelniejszych niuansów (i to w każdym paśmie!). Taki rasowy charakter brzmienia trudno nie nazwać inaczej jak high-endowym, choć ani cena samego Silver Night, ani lamp elektronowych 300B firmy JJ nie wskazują jeszcze na taki wysoki poziom. Lecz bez wątpliwości wysoka czystość, proporcjonalność i strukturalność brzmienia wzmacniacza kierują się prosto w serce high-endu. Odsłuchy to nie tylko spektakl i koncert na żywo, ale również przeżycie magiczne. Nie do wiary ile głębi, kunsztu i powabu mogą wykrzesać z nagrań lampy 300B zaaplikowane ze znawstwem.

Wzmacniacz dobrze różnicuje detale, doświetla niuanse i subtelności, klaruje brudy, prawidłowo akcentuje niskie tony, nie zamazuje i nie gubi głębi. Przejrzystość brzmienia jest referencyjna. Audion trochę koloryzuje przekaz, ale nie w nadmiarze. Co istotne, wzmacniacz rewelacyjnie organizuje przestrzeń. Precyzyjnie układa instrumenty na scenie niczym pedantyczna gosposia kwiaty w wazonie. Wszystko ma swoje przypisane miejsce na siatce 3D, jest dookreślone, ma ciężar i obrys. Wypełnienie dźwięku i jego rozkład przestrzenny są pierwszorzędne. Trąbka i saksofon mają odpowiedni blask, blachy perkusji – metal, a fortepian – alikwoty. Zaś wokale są barwne i charyzmatyczne. Brzmią autentycznie i żywo, choć mogą wydawać się nieco podgrzane. Ale to analogowe podgrzanie. Zrównoważone - izotoniczne, można napisać. Miękkie i aksamitne.

Konkluzja
Jeżeli ktoś poszukuje wzmacniacza lampowego, który gra organicznie, barwnie i angażująco, a równolegle finezyjnie, żarliwie oraz przestrzenie, to nie musi daleko szukać. Audion Silver Night 20th Anniversary 300B spełnia te oczekiwania z dużą nawiązką. Fenomenalny wzmacniacz, wart każdej wydanej nań złotówki! Jestem nim oczarowany.

Cena w Polsce - 17 595 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU), Inaudio FB 200C i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU) i Auralic Aries Mini.
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
DAC: Questyle CMA400i.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i Pioneer PLX-1000 (test TU). 
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE.
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Pioneer SE-MHR5 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy: Pioneer XDP-300R (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.

czwartek, 15 czerwca 2017

Aktywne kolumny bezprzewodowe Klipsch The Sixes - z DAC i przedwzmacniaczem gramofonowym MM




Wstęp
Nigdy do tej pory nie opisywałem głośników aktywnych amerykańskiej firmy Klipsch, choć pasywne – jak najbardziej.  Były to podstawkowe Klipsch RP-150M (czytaj test TUTAJ). Przez dłuższy czas kiedyś używałem Klipsch R-15M, które do dziś dobrze wspominam. Dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy kilkanaście dni temu od warszawskiego dystrybutora EIC otrzymałem do testów najnowsze aktywne głośniki bezprzewodowe Klipsch The Sixes (zobacz TUTAJ). Stylistycznie nawiązują do topowej serii Heritage. Zaopatrzone są w wewnętrzny wzmacniacz i DAC, a także w przedwzmacniacz gramofonowy, przez co doskonale współpracują z gramofonem.  Wykonanie, design i prezencja – pierwsza klasa! Wytworne dębowe okleiny, miedziane paski na frontach, ponadstandardowe maskownice z gęsto plecionego materiału. Ale wypada zacząć od początku, czyli zwyczajowego opisu ogólnego.

Budowa i wrażenia ogólne
Kolumny dostarczane są w dużym i dość ciężkim pudle stylizowanym na karton z lat 50-tych XX wieku, co już jest sygnałem, że i wewnętrzna zawartość będzie też taka. Wśród styropianowych form, bezpiecznie spoczywają dwa głośniki opatulone dodatkowo materiałowymi woreczkami. W zestawie znajduje się kilka kompletów różnych przewodów: sieciowy, 2 x RCA – mini-jack, optyczny, USB oraz długi na 5 metrów kabel przyłączeniowy dla drugiej kolumny (nieaktywnej). To solidny przewód w czarnym oplocie z przykręcanymi wtykami typu DIN. Pełna profeska! W komplecie znajduje się także nieduży pilot zdalnego sterowania, instrukcje i gwarancja.

Po wyjęciu kolumn z pudeł, od razu widać, ze ma się do czynienia z nietypowymi, aczkolwiek pięknymi konstrukcjami. Uwagę przykuwa miedziany pasek na froncie lewej kolumny wraz z dwoma (także miedzianymi) pokrętłami i hebelkowym włącznikiem sieciowym. Tamże znajduję się też rząd białych diod oraz „oko” podczerwieni. Dwa pokrętła to regulator siły głosu oraz selektor źródeł (wejście stereo RCA lub mini-jack, Bluetooth, wejście do przedwzmacniacza gramofonowego MM, wejście cyfrowe optyczne lub USB do DAC). Ilość wejść oszołamia. Aktywne wejście sygnalizowane jest podświetleniem właściwej białej diody (można je wyłączyć).
  
Tył lewej kolumny (czyli tej z wewnętrznym wzmacniaczem) to klasyczny panel wzmacniacza. Znajduje się tu gniazdo sieciowe IEC, liczne gniazda wejściowe - 2 x RCA wraz z przełącznikiem „line”/”phono”, mini-jack stereo, dwa cyfrowe - optyczne i USB, jak i zacisk uziemienia, czterobolcowe gniazdo DIN wyjścia głośnikowe do przyłączenia przewodu łączącego drugą kolumnę, a także gniazdo serwisowe USB. Prawa kolumna pozbawiona jest tylu wejść – to głośnik pasywny. Doprowadza się doń przewodem sygnał z aktywnej lewej kolumny. Służy temu czterobolcowe gniazdo DIN na tylnej obudowie.  

Jak już pisałem, The Sixes stylizowane są na konstrukcje Klipscha z lat 40-tych i 50-tych XX wieku oraz na topowe modele serii Heritage. To podobne stojaki, lekko przechylające kolumny do tyłu, piękny wintadżowy fornir typu Walnut, a także wyeksponowane miedziane śruby mocujące górne deseczki obudowy. Całość prezentuje się wspaniale. To piękne wzornictwo oraz ultra-solidne wykonanie. Po prostu rewelacja!   

Tak można przeczytać na polskiej stronie Klipsch: „Amerykańska firma Klipsch wprowadziła do swojej oferty trzy konstrukcje bezprzewodowe w serii „Heritage”. Nieco starodawny wygląd urządzeń, nawiązujący do lat 50-tych - początków funkcjonowania firmy Klipsch na rynku audio, łączy się z zastosowaniem najnowszych rozwiązań bezprzewodowych, a w modelu „The Three” nawet z wykorzystaniem jeszcze ciepłej technologii DTS Play-Fi®.

„The Sixes” to konstrukcja dwukolumnowa, która może zastąpić rozbudowany tradycyjny wzmacniacz połączony z parą wysokosprawnych monitorów. Dostępne są także: wejście cyfrowe - USB typ „B” (dekodowanie plików 192 kHz/24-bit z PC) i wejście optyczne, a także Bluetooth. Miłośnicy analogowego brzmienia mogą skorzystać z wejścia „Phono” i połączyć aktywne kolumny bezpośrednio z gramofonem. Dostępne jest także wyjście subwooferowe.

W „The Sixes” pracują tytanowe, 1-calowe kopułki wysokotonowe i zdolne do dużych wychyleń nisko-średniotonowce o średnicy membrany 165 mm. Do zasilania zestawów głośników, wykorzystano wzmacniacz o mocy ciągłej 2 x 100 W co pozwala wykrzesać z kolumn aż 106 dB w odległości 1 m. Pasmo przenoszenia wynosi: 40 Hz - 20 000 Hz przy spadku zaledwie 3 dB. Obie kolumny wykończone są naturalnym fornirem, a w jednej z nich wbudowany jest dwukanałowy wzmacniacz i ta też może pochwalić się eleganckimi miedzianymi manipulatorami. Dostępne jest wyjście na zewnętrzny subwoofer. Głośniki wykończone są naturalnym fornirem w kolorze Walnut”.

Dane techniczne
Moc ciągła 100 W
Moc szczytowa 200 W
Pasmo przenoszenia 40 – 20 000 Hz
Maksymalny poziom akustyczny 106 dB
Zasilanie  220 V
Głośnik wysokotonowy 1” (25.4 mm) tytatnowy Tractrix®
Subwoofer 6.5” (165.1 mm) woofer
Wyjście subwooferowe
Wejścia Bluetooth®, Analogowe 3,5 mm (mini jack), Gramofonowe (RCA), USB, Optyczne
Typ obudowy Ported
Wysokość 425 mm
Szerokość 220 mm
Głębokość 279 mm
Masa 15,26 kg
Duży karton

Mnóstwo przewodów i pilot zdlanego sterowania

Przewód głośnikowy z wtykami typu DIN


Miedziany pasek z regulatorami


Piękny drewniany fornir Walnut; stolarka tip-top!

Maskownice są mocowane na magnesy; kolumny dobrze prezentują się zarówno z maskownicami, jak i bez (co jest rzadkością)


Na górze 1” tytatnowy głośnik Tractrix® w tubie; na dole 6.5” woofer

The Sixes grają w dużym pomieszczeniu 30 m2 ustawione na standach firmy Wigg Art

Świetne wzornictwo vintage

Zbliżenie na regulatory - od prawej: hebelkowy włącznik zasilania, pokrętło selektora źródeł i pokrętło siły głosu; wszystko w miedzi

Z old-schoolową stylistyką The Sixes dobrze komponują się wintadżowe sprzęty hi-fi; tu radioodbiornik Sansui TU-5900 z 1977 roku

Klipsch The Sixes ustawione na biurku - z zamontowanymi maskownicami...

...i bez maskownic





Kilka próbek słuchanej muzyki z Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz)

Wrażenia dźwiękowe
Postawiłem Klipsch The Sixes na standach głośnikowych polskiej firmy Wigg Art w dużym pomieszczeniu o powierzchni 30 m2, a potem bezpośrednio na biurku w mniejszym - 20 m2. Najpierw podłączyłem doń via Bluetooth iPad Air 2 z serwisem streamingowym Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz), potem przyłączyłem gramofon Nottingham Analogue Horizon wraz z wkładką MM Ortofon 2M Black, a na końcu tuner analogowy do wejść liniowych RCA i mini-jack 3,5 mm. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Monitory The Sixes nie są małe (42,5 x 22  x 28 cm) i mają stosunkowo wydajny wewnętrzny wzmacniacz (100 Wat mocy ciągłej) - i to słychać. Dźwięk bez problemu nasyca pomieszczenie o powierzchni 20 m2. To brzmienie obfite, żywiołowe, strukturalne i przestrzenne. Kolumny grają dużym dźwiękiem  - realistycznym i bezpośrednim, ale nie agresywnym, czy syczącym i metalicznym. To przekaz swobodny, harmonijny i potoczysty, ale o nieco innym charakterze niż znanym w klasycznych kolumnach pasywnych. Więcej tu żaru, bitu i bliskości. Instrumenty i wokale rysowane są ekstrawersyjnie i komunikatywnie. Mają bezpośredni wymiar, kształt i obrys. Dużą masę, miąższość i ciężar. Ma się wrażenie ich autentycznej obecności – są na wyciągnięcie ręki. Mniej w tym audiofilskiej finezji, a więcej koncertowej spektakularności. Jest moc, jest natężenie, jest radość. Obecna jest plastyczna średnica oraz nieźle rozdzielcze soprany. Na pochwałę zasługuje też rozległa scena oraz zjawiskowa głębia (w cenie kolumn – wręcz rewelacyjna).

Co ciekawe, The Sixies generują bardzo dużo niskich tonów wysokiej jakości. Ujścia bass-reflexów umieszczone są z tyłu, tuż przy górnych krawędziach. Basy schodzą dość nisko, są żywe i sprężyste, ale nie przeładowane, nie buczące. Brzmią naturalnie, są dobrze zszyte ze średnicą. Nie przykrywają swą masą pozostałych podzakresów. W mniejszym pokoju (do 20 m2) niskich tonów jest w sam raz, ale w większym może być już odczuwalny ich deficyt. Remedium na to zjawisko może być dodatek subwoofera (jednostka centralna jest wyposażona w wyjście subwooferowe).

Kilka słów o poszczególnych wyjściach i funkcjach. Wewnętrzny wzmacniacz (100 Wat) w zupełności wystarcza do pełnego wysterowania kolumn (a nawet pewnie i więcej). Grać można naprawdę głośno. Funkcja Bluetooth obsługiwana jest bezproblemowo. Łączenie przebiega szybko i sprawnie, a dźwięk jest stabilny – bez przesterów i bez rwania się. Brzmienie jest obfite, pełne i nasycone. Wejście analogowe stereo (na mini-jack 3,5 mm) kapitalnie nadaje się do podłączenia np. tunera analogowego (jak w moim przypadku). Brzmienie jest łagodniejsze niż z Bluetooth, bardziej przestrzenne i wyraźniejsze. O dziwo, całkiem niezły jest także wewnętrzny DAC (wejścia cyfrowe USB i optyczne Toslink). Po podłączeniu komputera może nie jest to szczyt rozdzielczości i naturalizmu, ale w dźwięku nic nie uwiera, nie przeszkadza. Panuje ład, harmonia i rytm. Występuje tu pewnego rodzaju przybliżenie, czy rozproszenie, ale ogół brzmienia jest zaskakująco harmonijny i plastyczny.

Na koniec parę zdań o wbudowanym przedwzmacniaczu gramofonowym dla wkładek typu MM (Moving Magnes). Samo przez się rozumie, że w kolumnach aktywnych za 4 200 PLN z DACiem nikt nie zamontuje przedwzmacniacza klasy high-end. Ten wbudowany w The Sixes jest wystarczający do tańszych gramofonów i takichże wkładek. Do poziomu ceny wkładki 200 – 400 PLN nie będzie dramatu, potem może brakować głębi, basu i rozdzielczości. Niemniej jednak ogólny charakter przedwzmacniacza Klipsch jest więcej niż akceptowalny. To brzmienie muzykalne, wyraźne i nasycone, choć pozbawione dalszego tła i wybitnej tonalności. Zdrowe, ale nie galanteryjne. Nieco ubogie i spłaszczone. Producent rekomenduje tu takie gramofony jak Pro-Ject Primary z wkładką OM 5E, czy Pro-Ject Debut. Dla takich podstawowych gramofonów (i wkładek) wbudowany przedwzmacniacz będzie wystarczających, lecz dla tych z wyższego pułapu konieczny będzie zakup dodatkowego zewnętrznego przedwzmacniacza gramofonowego.

Konkluzja
Kolumny podstawkowe Klipsch The Sixex to łatwy i bezproblemowy system stereo wielu zastosowań (wbudowany wzmacniacz, łączność Bluetooth, wewnętrzny DAC, phono-stage, wejście analogowe stereo i pilot zdalnego sterowania – praktycznie brak przewodów). Plug and play.

Design, wykonanie i klasa zastosowanych materiałów (naturalny drewniany fornir, maskownice wzięte prosto z topowej serii Heritage, miedź w elementach wykończenia i regulatorach) są jakością samą w sobie. Po prostu rewelacja!

Brzmienie zestawu jest zaskakująco soczyste, duże i przestrzenne. Ciepłe. To dźwięk obfity, żywiołowy i strukturalny, ale pozbawiony niechcianej agresji. Mucha nie siada.

Zestaw Klipsch The Sixes przeznaczone są dla melomanów ceniących sobie piękny design oraz łatwość (wygodę) obsługi systemu hi-fi. The Sixes łączą w sobie pierwszorzędną stylistykę vintage z multi-funkcjonalnością z ekstraordynaryjnym dźwiękiem (w cenie kolumn). Pełna i zasłużona rekomendacja!

Cena w Polsce – 4 200 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Silver Night 20th Anniversary 300B, Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU), Inaudio FB 200C i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TUi Auralic Aries Mini.
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
DAC: Questyle CMA400i.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i Pioneer PLX-1000 (test TU). 
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE.
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Pioneer SE-MHR5 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy: Pioneer XDP-300R (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...