S

S

MA

Premium Sound

Polpak

wtorek, 23 maja 2017

Kolumny głośnikowe Impuls Audio Lagune

Jakieś dwa lata temu opisywałem na blogu kolumny podstawkowe Impuls Audio Alize (czytaj test TUTAJ). Głośniki te szybko zdobyły dużą popularność w Polsce. Dlaczego? Ponieważ były perfekcyjnie wykonane, oparte były na renomowanych przetwornikach, biły więc zachodnią konkurencję na głowę. I to zarówno konstrukcją, jak i brzmieniem. Niestety, w międzyczasie tajwański producent Tang Bang zakończył produkcję przetworników Tang Band W5-1367B, które to stanowiły podstawę Alize. Obecnie w Impuls Audo trwają prace nad opracowaniem następcy Alize, czyli modelu Calima.

Przechodząc do tematu zapowiedzi. Kilka tygodni temu, jeden z właścicieli Impuls Audio zatelefonował do mnie z propozycją testu nowego modelu podłogowego o nazwie Lagune. Moja reakcja była oczywista – „Proszę natychmiast dostarczyć kolumny do odsłuchów!”. To „natychmiast” z pewnych względów przedłużyło się do kilkunastu dni, ale dziś ostatecznie kolumny do mnie dotarły. Prezentują się pierwszorzędnie.

Dla porządku rzeczy przypomnę parę najważniejszych informacji o Impuls Audio (zobacz TUTAJ). To polskie przedsiębiorstwo zajmujące się wytwarzaniem kolumn. Mieści się w Poznaniu, istnieje od dobrych kilku lat i ciągle rozwija się, poszerza ofertę. Impuls Audio tworzą dwaj panowie: Sławek, absolwent Wydziału Fizyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Jarek, absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Poznańskiej, jak przedstawiają się na firmowej stronie.







niedziela, 21 maja 2017

Aktywne kolumny bezprzewodowe Klipsch The Sixes - zapowiedź testu


Klipsch The Sixes wraz z gramofonem (zdjęcia ze strony Klipsch Polska)

Kilka dni temu od warszawskiego dystrybutora EIC otrzymałem do testów najnowsze aktywne głośniki bezprzewodowe Klipsch The Sixes (zobacz TUTAJ). Stylistycznie nawiązują do topowej serii Heritage. Zaopatrzone są w wewnętrzny wzmacniacz i DAC, a także w przedwzmacniacz gramofonowy, przez co doskonale współpracują z gramofonem.  Wykonanie, design i prezencja – pierwsza klasa! Wytworne dębowe okleiny, miedziane paski na frontach, ponadstandardowe maskownice z gęsto plecionego materiału.

Jak można przeczytać na polskiej stronie Klipsch: „Amerykańska firma Klipsch wprowadziła do swojej oferty trzy konstrukcje bezprzewodowe w serii „Heritage”. Nieco starodawny wygląd urządzeń, nawiązujący do lat 50 - początków funkcjonowania firmy Klipsch na rynku audio, łączy się z zastosowaniem najnowszych rozwiązań bezprzewodowych, a w modelu „The Three” nawet z wykorzystaniem jeszcze ciepłej technologii DTS Play-Fi®.

„The Sixes” to konstrukcja dwukolumnowa, która może zastąpić rozbudowany tradycyjny wzmacniacz połączony z parą wysokosprawnych monitorów. Dostępne są także: wejście cyfrowe - USB typ „B” (dekodowanie plików 192 kHz/24-bit z PC) i wejście optyczne, a także Bluetooth. Miłośnicy analogowego brzmienia mogą skorzystać z wejścia „Phono” i połączyć aktywne kolumny bezpośrednio z gramofonem. Dostępne jest także wyjście subwooferowe.

W „The Siexes” pracują tytanowe, calowe kopułki wysokotonowe i zdolne do dużych wychyleń nisko-średniotonowce o średnicy membrany 165 mm. Do zasilania zestawów głośników, wykorzystano wzmacniacz o mocy ciągłej 2 x 100 W co pozwala wykrzesać z kolumn aż 106 dB w odległości 1 m. Pasmo przenoszenia wynosi: 40 Hz - 20 000 Hz przy spadku zaledwie 3 dB. Obie kolumny wykończone są naturalnym fornirem, a w jednej z nich wbudowany jest dwukanałowy wzmacniacz i ta też może pochwalić się eleganckimi miedzianymi manipulatorami. Dostępne jest wyjście na zewnętrzny subwoofer. Głośniki wykończone są naturalnym fornirem w kolorze Walnut”.

Na razie postawiłem Klipsch The Sixes na standach głośnikowych polskiej firmy Wigg Art. Podłączyłem doń via Bluetooth iPad Air 2 z serwisem streamingowym Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz). Dziś wieczorem rozpoczynam właściwe odsłuchy. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni.







czwartek, 18 maja 2017

Kondycjoner masy QAR S-15 - zapowiedź testu

Dziś chciałbym zwrócić uwagę Czytelnika na dość nietypowe akcesorium hi-fi, a mianowicie na kondycjoner masy. Tak, zdaję sobie sprawę, że temat kondycjonerów masy jest dość kontrowersyjny, ale coraz to więcej firm produkuje takowe, więc "coś" musi być na rzeczy. Jakiegoś typu poprawa i korekta brzmienia, czy upłynnienie i odkrycie dźwięku opisywane są w Internecie przez wielu recenzentów testujących kondycjonery masy. A przypomnę, że produkują je tak renomowane firmy jak japońska Acoustics Revive, szwedzka Entereq, czy nawet polska Verictum.

Kilkanaście dni temu napisał do mnie list polski konstruktor-amator, pan Kuba Ryś z Warszawy, z zapytaniem, czy nie chciałbym zaznajomić się z jego nowym kondycjonerem masy QAR S-15. Staram się nie opisywać na blogu nieseryjnych produktów z dziedziny DIY, ale czasem robię wyjątki. Zaś pan Ryś przysłał mi mnóstwo informacji i zdjęć swojego QAR S-15, dlatego uznałem, że warto zapoznać się z tym produktem. Tym bardziej, iż kondycjoner ten został doskonale wykonany, z dołączonym doń solidnym przewodem (trzy druty srebrne skręcone mechanicznie). A pan Kuba wkrótce planuje uruchomienie produkcji seryjnej kondycjonera, jak i kolejnych produktów.


Czym są kondycjonery masy? Najprościej napisać, że są to ekwiwalenty uziemienia, bo przecież sprzęt hi-fi powinien być uziemiony, a przecież nie każdy audiofil ma dostęp do ziemi, w którą to powinno się wbić co najmniej metrowy metalowy pręt, a do jego wystającej części z ziemi doprowadzić przewód uziemiający domowej instalacji elektrycznej. Tak kiedyś robiłem, jak mieszkałem w domu jednorodzinnym, w wielorodzinnym bloku, jest to w zasadzie niemożliwe. Owszem, można posiłkować się kaloryferem (zeskrobując najpierw w niewidocznym miejscu farbę i tam wiążąc przewód uziemiający), ale to więcej niż substytut uziemienia. Z kolei hipotetycznie, trzecia żyła przewodu sieciowego to uziemienie, ale tak naprawdę nie wiadomo jak i gdzie to się odbywa. 

Dlatego wymyślono, że poniekąd warto odprowadzać zakłócenia elektromagnetyczne i radiowe, do osobnego kondycjonera masy, którego zadaniem jest pochłanianie owych interferencji. Te zaś negatywnie wpływają na rozmaite obwody elektryczne i systemy elektroniczne w różnych urządzeniach hi-fi – zakłócając np. pracę odtwarzaczy płyt CD, DACów, tunerów, ale także wzmacniaczy, czy nawet kondycjonerów zasilania. Warto też przypomnieć, że uziemienie jest zaś niczym innym jak odprowadzaniem gromadzących się mikro-ładunków elektrycznych (najczęściej nie odczuwalnych fizycznie, ale wpływających niekorzystnie na brzmienie systemu hi-fi), ale kondycjonery masy nie pełnią roli przy wyższych ładunkach, to musi uczynić prawdziwe uziemienie (ale w audio nie ma aż tak wysokich ładunków jak dajmy na to, przy betoniarce, czy spawarce).

Póki co, przypiąłem QAR S-15 do wzmacniacza hybrydowego Pathos Classic One MKIII najpierw do gniazda wyjściowego RCA, a potem do wejściowego RCA. Następnie przyłączę go do wzmacniacza Hegel H160 i odtwarzacza płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO. I jeszcze do kilku urządzeń.

Po kilku dniach obcowania z QAR S-15 już wiem, że urządzenie to ma dobroczynny wpływ na brzmienie systemu hi-fi. Koi, ugładza, wyrównuje dźwięk, jednocześnie nie zabierając mu ani energii, ani rozmachu. Na szczegółowy opis wrażeń odsłuchowych zapraszam za kilkanaście dni.








środa, 17 maja 2017

Słuchawki bezprzewodowe MEE Audio Matrix 2



Wstęp 
Jako że na początku maja planowałem wyjazd na kilka dni na południe Europy, zwróciłem się do kilku dystrybutorów z pytaniem, czy nie mają jakichś ciekawych nowych słuchawek w ofercie, które mógłbym zabrać w podróż. Jeden z dystrybutorów odpowiedział, że jak najbardziej ma parę nowości, ale "aktualnie są w testach i dostępne będą gdzieś za dwa tygodnie". Drugi z dystrybutorów zaproponował duże słuchawki w cenie około 9 000 PLN, co je dyskwalifikowało biorąc pod uwagę, że planowałem zabrać słuchawki stricte mobilne (i nie za drogie). Dopiero białostocki dystrybutor Rafko zaoferował wybór jednych z trzech nowych słuchawek firmy MEE Audio. Wybór padł na model MEE Audio Matrix 2 (zobacz TUTAJ). Niedrogie (aktualna cena to 479 PLN), a dobrze opisywane w Internecie.

MEE Audio
Jak można przeczytać na firmowej stronie, MEE to skrót od "Music Enjoyment for Everyone". MEE Audio została założona w 2005 roku. Siedziba znajduje się USA w stanie Kalifornia, nieopodal Los Angeles. Zespół MEE Audio stawia sobie za cel produkcję przenośnych słuchawek łączących bardzo przystępną cenę z jakością wykonania i wygodą użytkowania zdecydowanie przewyższającą standardy obowiązujące w danym segmencie cenowym. Nie dziwota wiec, ze produkty MEE Audio zdobyły sobie wśród użytkowników amerykańskich for internetowych opinie słuchawek oferujących wysoką jakość dźwięku przy równolegle stosunkowo niskiej cenie (w porównaniu do produktów wielu innych firm.

Obecnie MEE Audio oferuje kilka modeli słuchawek nausznych, dousznych i Bluetooth. Dostępne są też różne słuchawkowe akcesoria. Dousznych modeli naliczyłem aż 12, zaś nausznych - cztery, razem z bezprzewodowymi. Akcesoria to kable słuchawkowe, pianki i transmiter Bluetooth. Najwyższy firmowy model to Matrix 3, zaś tytułowy Matrix 2 to model nieco niższy. Średni.

Wrażenia ogólne i budowa
W skrócie pisząc, MEE Audio Matrix 2 to słuchawki bezprzewodowe wykorzystujące technologię Bluetooth 4.0, NFC, aptX / AAC. Co ciekawe, wbudowany akumulator pozwala na aż 22 godziny (!) słuchania muzyki oraz 350 godzin w trybie stand-by - to obecnie całkiem niezły wynik. Zewnętrzne części muszli oraz pałąka zostały pokryte materiałem z włókien karbonowych, nigdy dotąd nie spotkałem się z takim wykończeniem. Prezentuje się to rewelacyjnie.

Słuchawki zostały skonstruowane bardzo rzetelnie, zaś wykonane świetnie. To nie jest poziom montażu tanich chińskich słuchawek typu Takstar, czy iHK (skądinąd doskonałych brzmieniowo w swojej cenie), a porównywalny z rasowymi Sennheiser lub AKG. Wszystko jest doskonale zmontowane, dopasowane i poskręcane. Tworzywa reprezentują wysoką klasę jakościową, nic nie trzeszczy, nie wystaje, nie razi taniością. Poduszki padów, choć z tworzywa sztucznego, to miękkie i przyjemne w dotyku. Gumowany pałąk i zewnętrzne pokrycie muszli nie wyglądają na tandetne. Z drugiej strony łatwo je pobrudzić np. tłustymi palcami, a starcie tych plam nie jest takie łatwe. Zewnętrzne pokrycie muszli materiałem karbonowym, jak już wspominałem, prezentuje się rewelacyjnie i z pewnością stanowi mocny atut wizualny Matrix 2.

Dla porządku napiszę, ze słuchawki zaopatrzone są liczne regulatory sterujące funkcjami odtwarzania muzyki/łącznością telefoniczną, aktywującymi i dezaktywującymi łączność Bluetooth, etc. W sumie jest aż sześć przycisków. Po trzy na każdej muszli. Tamże są też gniazdo słuchawkowe, USB do ładowania akumulatora (przysłonięte gumową zaślepką), dioda sygnalizująca sparowanie, wyczerpujący się lub ładowany akumulator, itp. 

W komplecie znajduje się wygodne, płaskie etui transportowe, instrukcja obsługi oraz dwa przewody: USB i słuchawkowy. Ten ostatni bardzo podrzędnej jakości; ewidentnie widać, że konstruktorzy MEE Audio łączność przewodową potraktowali po macoszemu.

Ergonomia i użytkowanie 
Słuchawki nie obejmują w całości małżowiny usznych, a częściowo leżą na nich. Ale dzięki niezbyt mocnemu, aczkolwiek precyzyjnemu uciskowi pałąka (delikatnie odciskającego muszle do uszu), Matrix 2 nie są niewygodne, czy uciążliwe w noszeniu. Miękkie pady niczym wygodne poduszki, lekko i sprężyście obejmują małżowiny. Problemem jest tylko ewentualna obecność ramek okularów (korekcyjnych lub przeciwsłonecznych) pod uszami, bo wówczas ucisk padów koncentruje się na miejscach wypukłości ramek, ale to normalne. Okularnicy, niestety, zawsze mają gorzej... Generalnie ergonomię oceniam bardzo wysoko. Komfort i wygoda stoją na więcej niż przyzwoitym poziomie. Super!

Podobnie rzecz ma się z użytkowaniem. Raz naładowany akumulator (fakt, ze przez dość długi czas 3 godzin) w zupełności wystarcza na bezprzewodowe odsłuchy do 22 godzin. Czyli ładowanie baterii należy dokonywać mniej więcej raz na trzy dni, przy założeniu dziennych odsłuchów po około 7 godzin. Doskonały wynik! Jedynie, ze znanych mi, bezprzewodowe Sennheiser PXC 450 wystarczają na dłuższy nieprzerwany czas odsłuchów, bo aż do 50 godzin. 

Łączność Bluetooth pozwala na równoległe przyłączenie dwóch urządzeń. Może to być smartfon, może to być tablet, albo odbiornik TV. Wygodna funkcja, choć należy zauważyć, że niektóre słuchawki bezprzewodowe można parować jednocześnie i z pięcioma urządzeniami. Połączenie Bluetooth Matrix 2 jest stabilne, przebiega bez kompresji, czy słyszalnych sprzężeń. Kultura i wygoda odsłuchów gwarantowana.

Dane techniczne
Przetworniki: dynamiczne
Konstrukcja obudowy: zamknięte
Impedancja: 16 Ohm
Skuteczność: 103 dB
Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
Inne złącza: wejście 3.5 mm mini-jack AUX
Maksymalna moc wejściowa: 50 mW
Regulacja głośności: TAK
Etui ochronne: TAK
Redukcja szumów: NIE
Rozmiar przetwornika: 40 mm
Obrotowa słuchawka: NIE
Zasięg: 10 m
INNE: 
- Bluetooth 4.0, NFC, SBC, AAC, aptX
- w komplecie kabel 1.2 m
- czas działania na baterii do 22 h
- czas ładowania: do 3 h
Masa bez kabla: 213 g.

Estetyczne, płaskie opakowanie MEE Audio


W zestawie z Matrix 2 znajdują się dwa przewody: USB do ładowania akumulatora oraz słuchawkowy (podrzędnej jakości, niestety)

Matrix 2 w towarzystwie słuchawek i odtwarzacza Pioneer oraz iPada Air 2



MEE Audio Matrix 2 - źródło to iPad Air 2 z Tidal HiFi, odtwarzanie via Bluetooth





Matrix 2 w towarzystwie odtwarzacza/streamera Pioneer XDP-300R i słuchawek Pioneer SE-MHR5 




Klika próbek słuchanej muzyki z Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz)

Wrażenia dźwiękowe
MEE Matrix 2 używałem non stop przez 8 dni urlopu, na zmianę ze słuchawkami Pioneer SE-MHR5 (czytaj test TUTAJ) oraz Koss PortaPro. Za źródło dźwięku służył przede wszystkim odtwarzacz/streamer Pioneer XDP-300R (czytaj test TUTAJ) via Bluetooth lub przy połączeniu przewodowym klasycznym albo zbalansowanym, z Tidal HiFi i plikami DSD. Inne źródła to urządzenia marki Apple: iPhone 6S, iPhone SE oraz iPad Air 2, także z Tidal HiFi, FLAC 16 bit/44,1 kHz.

Niedawno TUTAJ opisywałem bezprzewodowe Pioneer SE-MS7BT (w zbliżonej do Matrix 2 cenie 599 PLN). Podkreślałem wówczas ich neutralny charakter, niezłą rozdzielczość, a także spore przesunięcie siły ciężkości z ubasowionych dołów na śpiewną średnicę i selektywne soprany. Otóż Matrix 2 to niejako przeciwieństwo Pioneer 5. Konstruktorzy zadbali o rozbudowany i sprężysty bas, a także doskonale czytelną i rozbudowaną średnicę, aczkolwiek soprany są już przyprószone welurem i przypalone karmelem. Dźwięk jest wysoce melodyjny, tonalnie nasycony, lecz nieco rozproszony i oddalony. Przyciemniony.

Tu analogie nasuwają się same: kremowe brzmienie a'la Sennheiser - to chyba najlepsze porównanie. Podobny charakter można odnaleźć w takich modelach Sennheiser jak HD598, HD 599, czy nawet nieco w HD 650. I to wcale nie żart! Nie chcę przez to napisać, że MEE Audio brzmią identycznie jak wymienione Sennheisery, bo tak oczywiście nie jest. Matrix 2 mają bardziej od nich zamazaną (mętną?) i oddaloną górę, jak i mocniej rozsypaną średnice, przez co dźwięk nie jest aż tak doskonale czytelny. Ale i tak nie jest źle, a wręcz odwrotnie. Po prostu MEE Audio mają wyjątkową cechę oddawania duszy i głębi muzyki.

Matrix 2 dysponują przyjemną w odbiorze lekkością brzmienia, wyjątkowo miłą barwą, jak i niepospolitą łatwością budowy zjawisk przestrzennych, co przekłada się na dźwięczne oblicze wszelkich instrumentów oraz na doskonale różnicowany koloryt ludzkiego głosu. Tytułowe słuchawki zabiegają o wyrazistość brzmienia, poprawne odwzorowywanie stopni dynamicznych, czy natężenie tonalne. Dzięki temu dźwięk jest przejrzysty i rozbudowany - dobrze skonstruowany. Ponadto, przekaz odbierany jest jako pełny, jędrny, dobrze nasycony. Jest go dużo i jest soczysty. Zdrowy i organiczny.

W ogólnym odbiorze uderza muzykalność i harmonia brzmienia. Niezłe wypełnienie, dociążenie i miąższość brzmienia. Owszem, gdyby dźwięk Matrix 2 chcieć porozbierać na czynniki pierwsze, to na pewno można by im wytknąć nieco ograniczony i niepełny bas, zbyt rozproszoną średnicę, czy zamglone soprany, jak i braki precyzji i selektywności niektórych podzakresów. Ale całościowo MEE Audio grają fascynująco. Czuć w nich wielką chęć i pożądanie muzyki, słychać wyborną kolorowość brzmienia oraz finezję i pełnokrwistość przekazu. Dzięki temu odsłuchy za ich pośrednictwem to prawdziwa uczta i bezpretensjonalna przyjemność. 

Konkluzja
Bezprzewodowe MEE Audio Matrix 2 to bezkonkurencyjne słuchawki w swojej cenie. Inteligentnie skonstruowane, solidnie zbudowane z rzetelnych materiałów i przyzwoicie wyglądające. A co najważniejsze, dobrze grające! Jeżeli ktoś poszukuje harmonijnie i muzykalnie grających słuchawek bezprzewodowych w cenie nieco powyżej 450 PLN, to wybór jest prosty i oczywisty. Tylko MEE Audio Matrix 2!

Cena w Polsce - 479 PLN.

wtorek, 16 maja 2017

Kolumny aktywne Klipsch R-15PM oraz gramofon Pro-Ject Primary - zapowiedź testu

Zdjęcie ze strony Klipsch Polska

Słuchanie płyt winylowych z gramofonu staje się coraz to popularniejsze, a przy okazji coraz prostsze. Do niedawna rynkowa oferta gramofonów była dość ograniczona, a ceny wysokie. Dziś, można napisać, gramofony trafiają wręcz pod strzechy. Wiele firm do tej pory nie posiadających gramofonów w portfofio, rozszerza o nie ofertę. Można tu przytoczyć przykłady takich firm jak Music Hall, Musical Fidelity, czy właśnie tytułowy Klipsch. Przy czym gramofony dla nich najczęściej budowane są w zewnętrznych przedsiębiorstwach specjalizujących się w technice analogowej. I tak gramofon z logo Klipsch to dobrze znany model Pro-Ject Primary (zobacz TUTAJ), z czego producent nie robi żadnej tajemnicy, a wręcz szczyci się tym.

Dodatkowo Klipsch przygotował bardzo niecodzienne rozwiązanie i propozycję dla zwolenników czarnej płyty. Otóż zamiast osobnych komponentów składających się ze wzmacniacza, kolumn i gramofonu, jak i przedwzmacniacza gramofonowego, zaproponował gramofon wraz z parą kolumn aktywnych z wbudowanym doń przedwzmacniaczem gramofonowym. I to zestaw Klipsch R-15PM & Pro-Ject Primary (zobacz TUTAJ), czyli aktywny system stereo z gramofonem jest przedmiotem dzisiejszej zapowiedzi. Sprzęt dojechał do mnie z warszawskiego EIC.

Jak można przeczytać w materiałach firmowych. "W niewielkich obudowach kolumn udało się producentowi zmieścić mocne efektywne wzmacniacze, pozwalające na słuchanie z wysokimi poziomami głośności sygnału z dowolnego źródła. Bez względu na to czy wysyłasz swoją ukochaną muzykę, bezprzewodową technologią Bluetooth, słuchasz PC/Mac, czy korzystasz z gramofonu analogowego i rozkoszujesz się winylowym brzmieniem, uzyskany dźwięk jest zawsze krystalicznie czysty mocny i dynamiczny.

Możesz zapomnieć o dodatkowych kosztach czy bałaganie wywołanym przez podłączenie zewnętrznego urządzenia wzmacniającego. Klipsch R-15PM zawierają w sobie tyle mocy o niskim poziomie zakłóceń własnych, że bez najmniejszego problemu nagłośnią nawet spore pomieszczenie.

Monitory Klipsch posiadają sterowanie z pilota przy pomocy którego można wybrać źródło, sterować odtwarzaczem sparowanym przez Bluetooth i regulować poziom głośności. Ci wszyscy, którzy potrzebują więcej basu mogą wspomóc monitory przez dodanie zewnętrznego aktywnego subwoofera.

Ze względu na to, że monitory Klipsch Reference wyposażone są w przedwzmacniacz gramofonowy, aż się prosiło by wraz z nimi sprzedawać dopasowany jakościowo i brzmieniowo gramofon analogowy. Wybór padł na uznany na całym świecie produkt Pro-Ject Primary, który oferuje bardzo dobry dźwięk przy zachowaniu akceptowalnych kosztów.

Wersja specjalna gramofonu Pro-Ject - Klipsch wyposażona jest w napęd paskowy, wysokiej klasy firmowy kabel RCA z uziemieniem, a za precyzyjny odczyt informacji zapisanych na winylu odpowiada wkładka Ortofon OM 5E. Połączenie i uruchomienie systemu jest bardzo proste i wszystko co jest do niego potrzebne znajduje się na wyposażeniu".

Dane techniczne Klipsch R-15PM:
 • Moc wzmacniaczy: 2 x 50 W
• Pasmo przenoszenia: 62 Hz - 24 kHz +/- 3dB
• Rozszerzenie niskich częstotliwości: 54 Hz
• Częstotliwość podziału pasma: 1 800 Hz
• Głośnik wysokotonowy: 1” (25.4 mm) aluminiowa kopułka z tubą Tractrix Horn
• Głośnik niskotoonowy: 5.25” (133 mm) membrana IMG (formowany wtryskowo grafit) w kolorze miedzi
• Obudowa bass-reflex wykonana z MDF – tunel na tylnej ściance

Wejścia:
• USB: wejście cyfrowe sygnału z PC/Mac
• Bluetooth®: bezprzewodowe połączenia cyfrowe
• OPT: cyfrowe wejście optyczne
• RCA: wejście analogowe przełączane gramofon (z uziemieniem)/liniowe
• Mini jack 3.5 mm: wejście liniowe

• Wymiary (W x G x S w mm): 318 x 178 x 206
• Masa: 4.67 sztuka
• Wykończenie: czarna folia polimerowa

Dane techniczne Pro-Jest Primary
 • Napęd paskowy (pasek silikonowy)
• Prędkość obrotowa 33/45 RPM
• Silnik o niskich wibracjach, synchroniczny AC, zasilanie DC
• Drżenie i kołysanie dźwięku: 33 RPM - 0.14 %; 45 RPM -13 %
• Odchylenia od prędkości: 33 RPM - 0.2 %; 45 RPM - 18 %
• Odstęp sygnału od zakłóceń – 65 dB
• Ramię - 8.6” aluminium
• Wkładka - Ortofon OM 5E (MM)
• Akcesoria: kabel RCA, akrylowy pokrywa, mata, zasilacz DC 15 V/500 mA
• Pobór mocy: 4.5 W
• Wymiary (W x S x G w cm) - 11.2 x 42 x 33
• Masa - 4 kg

Dane techniczne wkładki MM Ortofon OM 5E
 • Pasmo przenoszenia: 20 – 25 000 Hz
• Separacja kanałów: 22 dB/1 kHz
• Napięcie wyjściowe: 4 mV
• Rekomendowana impedancja wejścia: 47 kΩ  / MM
• Igła eliptyczna - 20 µm/mN
• Rekomendowana siła nacisku – 17.5 mN
• Masa: 5 g.







poniedziałek, 8 maja 2017

Przerwa wakacyjna

Załoga Stereo i Kolorowo wyjechała na tydzień urlopu na południe Europy. Przerwa wakacyjna potrwa od 8 do 16 maja.

W podróż zostały zabrane:
- słuchawki bezprzewodowe Bluetooth MEE Audio Matrix 2 (zobacz zapowiedź TUTAJ),
- słuchawki Pioneer SE-MHR5 z przewodem zbalansowanym (czytaj test TUTAJ),
- odtwarzacz i streamer Pioneer XDP-300R (czytaj test TUTAJ).
Za źródła posłużą też dwa smartfony: iPhone SE i iPhone 6S, a także tablet iPad Air 2 z zainstalowanym serwisem streamingowym Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz).




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...